1.04.2014

Wstęp...

-Dziękuję i zapraszam ponownie- powiedziałam z uśmiechem do klienta opuszczającego pomieszczenie.
Odniosłam brudne naczynia do kuchni po czym wróciłam na salę. Dzisiaj panował niezwykły tłok, co się dziwić. Jest lato, ludzie mają urlopy więc przychodzą do kawiarni
napić się czegoś chłodnego. Całe szczęście, że w knajpie robiło się coraz mniej tłoczno. Dochodziła 21. Wycierałam szklanki kiedy podszedł do mnie szef.
-Cassie, wiesz... bardzo się śpieszę bo...- zaczął nerwowo drapać się po głowie.
Zaśmiałam się pod nosem.
-Tak, zamnkę kawiarnię. - powiedziałam uśmiechnięta.
Shawn podniósł wzrok, a jego oczy momentalnie rozbłysnęły. Podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Dostaniesz premię, jesteś wielka!- wziął swoją torbę i skierował się w stronę drzwi.
-Zapamiętam!- krzyknęłam kiedy wychodził.
No czyli zostałam sama. Spojrzałam na zegarek, była punkt 9 wieczorem. Poszłam po klucze na zaplecze i zamknęłam drzwi kawiarni od zewnętrznej strony. Pozamykałam wszystkie okna, sprawdziłam jeszcze czy drzwi są napewno zamknięte. Zgasiłam światła i poszłam
na zaplecze. Zdjęłam roboczy fartuch i założyłam zamiast niego moją kurtkę. Ostatni raz spojrzałam na kawiarnię. Wydaję się, że zrobiłam wszystko co należało do moich obowiązków. Wzięłam moją torebkę i wyszłam z budynku tylnym wyjściem. Po drodze był przystanek, niestety rozkład jazdy wskazywał, że już żaden autobus nie jedzie w stronę mojego mieszkania. No nic, najwyżej wrócę pieszo. Wyciągnęłam z mojej torebki Ipod'a i zaczęłam rozplątywać słuchawki. Kiedy wreszcie się z nimi uporałam włożyłam je do uszu i podłączyłam do urządzenia, włączyłam playlistę i przemierzałam ulicami miasto. Robiło się coraz ciemniej. Czułam przypływający chłód więc zapięłam kurtkę pod samą szyję. Westchnęłam kiedy Ipod się rozładował. Schowałam go razem ze słuchawkami do torebki. Przyśpieszyłam kroku kiedy stojący w jednej z bram czarnoskórzy mężczyźni zaczęli do mnie coś mówić. 
-Ej mała, zabawimy się!- krzyknął jeden z nich. 
Kiedy zorientowałam się, że oprócz tej ohydnej grupki nie ma na ulicy nikogo, przyśpieszyłam kroku. 
-Blondyneczko, nie uciekaj!- 
Kurde, oni za mną idą. Zaczęłam biec, ale po chwili poczułam mocny ból w okolicy pleców. Upadłam z bólu. Najwyraźniej straciłam przytomność.......



~I jak Wam się podoba wstęp? Mogę Wam zdradzić, że w pierwszym rozdziale pojawi się 1D ;).........
O ile pojawią się komentarze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz